Data dodania
Kategorie aktualności

Mała - a może jednak duża? - okazja do refleksji: 13 lutego obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kochania Siebie. 

To świetny moment, żeby zapytać siebie: „Czy potrafię być dla siebie tak samo życzliwy, jak dla tych, których kocham?” Kochanie siebie to nie projekt ego ani kolejny punkt na liście „do zrobienia”. To umiejętność bycia dla siebie obecnym i czułym, tak jak jesteśmy dla ludzi, którzy są dla nas ważni. 

Image

Często słyszymy:
„Najpierw pokochaj siebie, a potem będziesz gotowy na relacje.” Brzmi prosto, prawda? 

Sue Johnson, badaczka i terapeutka, mówi jednak coś bardziej realistycznego: miłość do siebie nie powstaje w izolacji. Powstaje w relacjach, w których czujemy, że nasze emocje są zauważone, nasze potrzeby nie są powodem do wstydu, a bliskość daje poczucie bezpieczeństwa. Z czasem to doświadczenie staje się w nas głosem, który mówi: „mogę być dla siebie dobry”.

Brak miłości do siebie nie oznacza, że jesteś leniwy, czy że coś z tobą nie tak. Częściej to ślad po relacjach, w których trzeba było być twardym, cichym albo samowystarczalnym.

Dla Johnson kochać siebie to:

   nie walczyć z emocjami, lecz je zaakceptować,
   regulować je, a nie próbować kontrolować,
   pozwolić sobie na zależność, która paradoksalnie wzmacnia naszą niezależność.

Ludzie, którzy czują się emocjonalnie bezpiecznie:

   lepiej stawiają granice,
   rzadziej reagują defensywnie,
   łatwiej radzą sobie ze stresem i kryzysami.


autorka: Ewa Worotyńska Kos, psycholog, doradca zawodowy, coach ICC, Biuro Karier Politechniki Łódzkiej